Sesja boudoir

Koronkowa bielizna, gustowne wnętrze, nutka pikanterii i piękna Ty! Oto przepis na sesję w stylu boudoir. Coraz częściej Panna Młoda chce w ten sposób zaskoczyć przyszłego męża. Subtelne, delikatnie roznegliżowane zdjęcia są okazją do przełamania nieśmiałości i pozbycia się kompleksów.

„Cała sesja jest przeważnie robiona w tajemnicy, więc głównie mailowo ustalam z klientką wszystkie detale. Przyszła modelka dostaje ode mnie wiele inspiracji, wybieramy wnętrze i decydujemy się na 2-3 stylizacje na podstawie upodobań Panny Młodej. Niezwykle ważna jest dla mnie relacja, jaką mam z kobietą. Doskonale zdaję sobie sprawę, że wiele  pań ma problem z pokazywaniem ciała, dlatego w mojej kwestii jest przygotować ją psychicznie, ustalić plan i sprawić by podczas robienia zdjęć czuła się komfortowo” – zdradza ślubna fotografka Joanna Nowak.

Na początku zaczyna się od zdjęć bardziej „ubranych”. Mogą to być koronkowe piżamki, ulubiony sweter, męska koszula, dresowa bluza, szlafroczek… Dopiero kiedy klientka oswoi się z nową sytuacją pokazywane jest więcej ciała. W zależności od preferencji panie wybierają nocne koszulki, koronkowe body i bieliznę.

Jak pokonać stres?

„Staram się, żeby zdjęcia były subtelne, zmysłowe i piękne. Najważniejsze to zaufanie. Moja Panna Młoda musi czuć się swobodnie w moim towarzystwie i mieć pewność, że jej pomogę –  tzn. będę doradzała odnośnie pozowania czy ukrywania ‚niedoskonałości’ – bo to właśnie najczęstszy problem moim „modelek”.  Jeśli Panna Młoda ma np. ogromny kompleks swoich ud, to wybieram dużo póz siedzących, czy leżących na brzuchu. Sesja może iść w kierunku „pościelowej”, gdzie „nielubiane” części ciała można przykryć.  W mojej intencji jest pokazanie Panny Młodej w jak najlepszym świetle i sprawienie, żeby z przyjemnością patrzyła na zdjęcia Chcę ją pokazać w taki sposób, w jaki ona chce się sama zobaczyć. Bez użyciu Photoshopa. Każda kobieta jest piękna – trzeba umieć tylko to piękno z niej wydobyć. Czasem jeżeli Panna Młoda bardzo się stresuje, dobrym rozwiązaniem jest lampka lub dwie wina. Działa J” – przekonuje fotografka Joanna Nowak.

Tekst: Rafał Wierzbicki